Praga jest śródkowym miejscem tej części mojego życia.
Podróż do niej następiła właśnie po egzaminach państwowych i po obronie na polonistyce.
Rzecz jest w tym, że od początka moich studiów na uniwersytecie (a nawet wcześniej) chciałem studiować czeski.
Z powodu miejsca na Erasmus w Krakowie, lecz, zmeniłem plany i rozpocząłem polonistykę.
Do tej decyzji zachęcił mnie też fakt, że polski był jedynym słowiańskim językiem wtedy, z którym się nie zajmowałem i który całkiem łatwo i przyjemnie mi się zaczął.
Właśnie dla tego podróż do Pragi po skończeniu polonistyki mi się wydal jako tak miły prezent z Nieba :) Szczerze mówiąc, zacząłem z uczeniem się czeskiego znów nagle po ostatnim egzaminie państwowym z teorerycznej wiedzy współczesnego języka polskiego.
Praga mnie oczarowała.
Po raz pierwszy po dwadzieściuminutowym spacerze napadła mnie myśl, że mógłbym tam mieszkać.
Jest zbyt za dużo ludzi i tłumu, ale miasto posiada niesamowitą atmosferę.
Objęło w sobie piękność Krakowa i majestas Budapeszty.
Już się poważnie zastanawiam nad ideą o roku Erasmusowym w Praze i przedłużeniu studiów doktoranckich.